Instytut Socjologii i Kognitywistyki UwB, Plac Uniwersytecki 1, 15-420 Białystok tel./fax (85) 745-7104, e-mail: isoc@uwb.edu.pl, sekretariat - pok. 35A (parter) - MAPA

Zrozumieć Białystok

zrozumiecBialystokZapraszamy na trzecie spotkanie z cyklu „Zrozumieć Białystok”, które odbędzie się w czwartek 30 czerwca 2016 r. o godz. 18:00 w Uniwersyteckim Centrum Kultury (kampus UwB) przy ul. Ciołkowskiego 1N. Tym razem przedmiotem dyskusji będzie wielokulturowość.

Udział w niej wezmą m.in. Grażyna Charytoniuk-Michiej, Artur Konopacki, Andrzej Sadowski, Katarzyna Siergiej, Jerzy Szerszunowicz, Monika Szewczyk, Mateusz Tymura, Joanna Zubrycka.

Pozwalamy sobie przypomnieć fragmenty tekstu, jaki przygotowałyśmy na potrzeby pierwszej debaty oraz przedstawić propozycje zagadnień, wokół których ogniskować się może (choć nie musi) nasza rozmowa.

Wydaje się, że sferze publicznej dyskusji coraz częściej można spotkać się ze stanowiskiem, że wielokulturowość Białegostoku jest tylko piękną maską, która ma zwodniczo zasłaniać swoje zaprzeczenie: niepamiętanie o Żydach, spór o Żołnierzy Wyklętych, akty nietolerancji wobec gejów i lesbijek, opór przed upamiętnianiem traumatycznych doświadczeń mniejszości narodowych, m.in. Białorusinów, przykłady tendencyjnej polityki historycznej władz miasta, które preferują tradycję większościowej, polskiej i katolickiej, części białostockiego tygla kulturowo-religijnego i dla których nienaruszalnym symbolem okazało się hasło „Bóg, Honor, Ojczyzna”. Podobne wydarzenia i działania rzeczywiście mają miejsce, wiele z nich budzi niepokój. Czy jednak jest to dowód na istnienie w Białymstoku wyłącznie „folderowej wielokulturowości” (określenie Katarzyny Sztop-Rutkowskiej), za którą nie idzie ani społeczna świadomość różnicy, ani pożądana otwartość w środowiskach wzorotwórczych (jak akademia czy instytucje kultury), ani afirmacyjna polityka - czy też jest to raczej wyraz utopijnego rozumienia samej wielokulturowości? Takie o niej wyobrażenie - oparte na założeniu bezgranicznej otwartości i bezwarunkowej akceptacji - być może mogłoby mieć rację bytu w przestrzeni indyferentnej pod względem językowym, kulturowym i religijnym, jaką stanowią niekiedy centra i metropolie, ale nie na pograniczach. Tutaj konflikt pamięci i lojalności jest zjawiskiem tyleż częstym, co „normalnym”, esencjalistyczne myślenie (jeden język, jeden naród, jedna religia) większości i mniejszości nawzajem się stymulują, przestrzeń publiczna bywa polem walki o upamiętnianie własnych bohaterów. Pytanie o wielokulturowość skłania też do refleksji nad kondycją większości, na co uwagę zwraca m.in. Arjun Appadurai, który wskazuje, że lęk przed mniejszościami może mieć ponadlokalne źródła, jak np. charakterystyczne dla czasów globalizacji poczucie niepewności i braku wpływu na własne życie (determinowane przez światowe korporacje i transgraniczne przepływy międzynarodowego kapitału). Tym bardziej, że w Białymstoku niepewność owej większości jest uwarunkowana również lokalnie  - społeczność miasta wydaje się być ciągle jeszcze mało stabilnym i nie do końca siebie świadomym tworem II wojny światowej i Zagłady, „prześnionej rewolucji” (jak określił Andrzej Leder powojenny awans ze wsi do miasta), innych migracji, asymilacji. Z innej strony patrząc, wypada zauważyć, że podstawowym mechanizmem demokracji jest nie tylko konsensus, ale też spór, a demokratyczna przestrzeń w społeczeństwach zróżnicowanych społecznie i kulturowo przypomina raczej agon niż agorę. Zasadnym wydaje się przy tym pytanie, czy pogodzone w doskonały sposób i doskonale harmonijne społeczeństwo jest w ogóle możliwe. Chodzi też o to, by „folderowych” działań politycznych nie utożsamiać z codziennym życiem mieszkańców i ich – jak najbardziej realnym – doświadczeniem pogranicza, oraz by utopii, której figurą stała się w Białymstoku postać i dzieło Ludwika Zamenhofa, nie traktować jako miernika faktycznego dialogu między ludźmi i kulturami.

Warto zatem podnieść kilka kwestii:

1.      W mediach i potocznym dyskursie termin „wielokulturowość” używany jest raczej swobodnie, szeroko, nieściśle. Andrzej Sadowski w swoich pracach wiele uwagi poświęca podkreśleniu rozdzielności dwóch kategorii: zróżnicowania kulturowego i wielokulturowości. Na czym polega różnica między tymi kategoriami i odpowiadającymi im rzeczywistościami społecznymi? Czy w Białymstoku i na Podlasiu mamy do czynienia ze zróżnicowaniem kulturowym czy wielokulturowością?

2.      Czy zróżnicowanie kulturowe/wielokulturowość są naszym bogactwem, zasobem czy balastem, potencjalnym źródłem problemów, konfliktów?

3.      W dyskursie na temat wielokulturowości kategoria ta często łączona jest z takimi słowami, zapożyczonymi z języka marketingu, jak: folder, butik, wizerunek, kapitał itp. Czy wielokulturowość we współczesnym świecie musi się opłacać? Czy potrafimy mówić/myśleć o wielokulturowości inaczej niż w języku merkantylnych transakcji?

4.      Artysta wizualny Paweł Althamer stwierdził kiedyś, że tam gdzie toczą się spory, konflikty, wojny należy posyłać artystów. Współczesna sztuka i literatura często i na różne sposoby (od dyskursywnych po performatywne) odnoszą się do zróżnicowania kulturowego/wielokulturowości. Czy tym samym przyczyniają się do rozwoju społeczeństwa wielokulturowego? Jaki „model” wielokulturowości wyłania się z działań artystycznych, twórczości literackiej?

5.      Wielu ludzi po prostu boi się inności/obcości, której współczesnymi figurami są m.in. imigranci, muzułmanie, terroryści. Czy mamy prawo do tego strachu? Czy, w tym kontekście, idea wielokulturowości nie jest środkiem kontrolowania tego rodzaju emocji, kanalizowania strachu nie tylko mniejszości przed większością, ale też większości przed mniejszościami?

6.      Co w warunkach wielokulturowości oznacza wspólnotowość? Czy świat zróżnicowany wewnętrznie może być światem wspólnym? Czy wizja wspólnoty wielokulturowej (jednego, wspólnego muzeum, jednej, wspólnej edukacji itp.) nie jest (jednak) wizją większości? Czy, z drugiej strony, odrębność instytucji i przestrzeni społecznych (nasze-wasze) nie ogranicza komunikacji, nie utrwala separacji?

7.      Wydaje się, że w Polsce w mówieniu/myśleniu o wielokulturowości (zarówno potocznym, jak i naukowym) wciąż dominują kategorie „etniczności” i „religijności”. Czy we współczesnym świecie ma jeszcze sens mówienie o wielokulturowości tylko w takich kategoriach?  Czy w Polsce występuje zjawisko analogiczne do amerykańskich „walk o uznanie”? Jak rozumiemy dziś pojęcie „mniejszości”?

8.      Czy, analizując przyczyny „problemów z wielokulturowością”, powinniśmy brać pod uwagę wyłącznie/przede wszystkim kontekst lokalny (regionalną historię, pamięć), czy może raczej, idąc tropem analiz wspomnianego Arjuna Appaduraia, przyglądać się im z perspektywy globalnej, jako jednemu ze zjawisk współczesnego świata, zdeterminowanemu m.in. globalizacją, (po)nowoczesnością?

dr hab. Danuta Zawadzka

dr Katarzyna Niziołek

dr Katarzyna Sawicka-Mierzyńska

Maj 2017
P W Ś C Pt S N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31